środa, 4 listopada 2015

Jesienne liście, czyli jak krochmaliłam filc


Przed Wielkanocą tego roku uznałam, że w domu jest ponuro i brakuje nam czegoś, co stworzy wiosenny nastrój. Kupiłam szare, wiklinowe wianki i kolorowy filc, z którego wycięłam motyle. Motyle przypięłam do wianków i powiesiłam w oknach na jutowych wstążkach. Witkowi tak się spodobała ta dekoracja, że zażądał, aby była całoroczna. 



Do spadających za oknem liści motylki jednak już zupełnie nie pasowały. Szybko kupiłam jesienne odcienie filcu. Zbyt szybko. Okazało się, że zamiast sztywnych arkuszy wybrałam miękkie, które na liście w żaden sposób się nie nadawały. Nie chciałam ich zmarnować, więc zrobiłam gęsty krochmal, moczyłam w nim filc, wyciskałam i kładłam na papierze do pieczenia, na płaskiej powierzchni, wygładzając arkusze ręką. Należy uważać, gdzie kładziemy papier, bo filc może nieco farbować. Gdy brzegi arkuszy zesztywniały, odkleiłam je od mokrego papieru, przełożyłam na czysty i dalej suszyłam. W ten sposób powstały bardzo sztywne arkusze, o ciekawej, pomarszczonej fakturze, która świetnie pasuje do jesiennych liści. 

Po lewej liść wykonany ze sztywnego filcu, po prawej - z miękkiego, ale krochmalonego.
Po lewej liść wykonany ze sztywnego filcu, po prawej - z miękkiego, ale krochmalonego.

Kształty na filcu wystarczy obrysować ołówkiem wokół szablonu, a później wyciąć. Motyle i liście przypinałam do wianków czarnymi wsuwkami do włosów. Udają one także korpusy motyli i główne nerwy liści.

Wsuwki łączą obie części skrzydeł motyla.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz