Przed Wielkanocą tego roku uznałam, że w domu jest ponuro i
brakuje nam czegoś, co stworzy wiosenny nastrój. Kupiłam szare, wiklinowe
wianki i kolorowy filc, z którego wycięłam motyle. Motyle przypięłam do wianków
i powiesiłam w oknach na jutowych wstążkach. Witkowi tak się spodobała ta
dekoracja, że zażądał, aby była całoroczna.
Do spadających za oknem liści motylki jednak już zupełnie
nie pasowały. Szybko kupiłam jesienne odcienie filcu. Zbyt szybko. Okazało się,
że zamiast sztywnych arkuszy wybrałam miękkie, które na liście w żaden sposób
się nie nadawały. Nie chciałam ich zmarnować, więc zrobiłam gęsty krochmal,
moczyłam w nim filc, wyciskałam i kładłam na papierze do pieczenia, na płaskiej
powierzchni, wygładzając arkusze ręką. Należy uważać, gdzie kładziemy papier,
bo filc może nieco farbować. Gdy brzegi arkuszy zesztywniały, odkleiłam je od
mokrego papieru, przełożyłam na czysty i dalej suszyłam. W ten sposób powstały
bardzo sztywne arkusze, o ciekawej, pomarszczonej fakturze, która świetnie pasuje
do jesiennych liści.
Po lewej liść wykonany ze sztywnego filcu, po prawej - z miękkiego, ale krochmalonego. |
Po lewej liść wykonany ze sztywnego filcu, po prawej - z miękkiego, ale krochmalonego. |
Kształty na filcu wystarczy obrysować ołówkiem wokół
szablonu, a później wyciąć. Motyle i liście przypinałam do wianków czarnymi
wsuwkami do włosów. Udają one także korpusy motyli i główne nerwy liści.
Wsuwki łączą obie części skrzydeł motyla. |
Filc jest mega, polecam. Ostatnio szukam czegoś ręcznie robionego do swojego mieszkania i myślę nad tą ofertą - https://charlie.sklep.pl/
OdpowiedzUsuń